Eid al Fitr, czyli jak świętują w Dubaju

Uff, kolejny ramadan za nami. Nareszcie koniec. W piątek życie znów wróciło na swoje normalne tory.

No dobra, jeszcze nie zupełnie, ale już prawie. Obecnie życie w Dubaju jest sparaliżowane bo wszyscy muzułmanie  świętują Eid al. Fitr.

Jak wyglądają święta po Dubajsku?

Dla zwykłego śmiertelnika nachodzące Eid al. Fitr, oznacza, że trzeba brać nogi za pas i zwiewać z miasta. Alternatywą jest jeszcze zabarykadowanie się w domu. Przez te kilka świątecznych  dni  nie ma sensu się gdziekolwiek ruszać, bo wszystkie atrakcje przeżywają niesamowite oblężenie. Nawet samolotem jest ciężko się gdziekolwiek ruszyć, bo jest wielu, którzy usiłują  zrobić to samo.

W tym roku wszyscy świętują co najmniej do poniedziałku. (Niedziela jest u nas dniem roboczym) ale Eid al. Fitr potrafi trwać nawet tydzień. W krajach arabskich generalnie wszystkie święta są bardzo ruchome. Nawet te, które związane są z konkretną datą, jak np. rocznica zjednoczenie emiratów, która przypada na, dokładnie, 2 grudnia, czy urodziny różnych szejków.  Nawet jeśli ustawowo jest to dzień wolny od pracy, to wcale nie oznacza, że faktycznie do pracy nie będziesz musiał iść 2go Grudnia. Jeśli zdarzy się, że ten dzień przypadnie w środę albo wtorek, to może się okazać, że dniem wolnym od pracy będzie jednak czwartek, albo niedziela. Najczęściej dowiadujesz się o tym w ostatniej chwili. To nie jest tak jak w Polsce, że 11 listopada, przypada zawsze 11go listopada.

Nie da się ukryć, że na okres jakichkolwiek świąt Dubaj prawie  podwaja swoją codzienną populację. Na ten czas, chyba  połowa mieszkańców sąsiadujących krajów zjeżdża się właśnie do Emiratów.

Muzułmański kalendarz jest krótszy od gregoriańskiego, dlatego ramadan z roku na rok zaczyna się o około 10 dni wcześniej. Od kilku lat,  przypada latem, a prawda jest taka, że gdy w okolicy wszędzie jest min 40-sto stopniowy upał to Dubaj ma najwięcej do zaoferowania.

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich, świętowanie wygląda jednak nieco inaczej niż w naszym kraju. W Polsce podczas dwóch dni świąt np. Wielkanocnych, wszystko jest pozamykane. Nie tylko urzędy, banki  i biurowce, ale także wszystkie centra handlowe i sklepy. I dlatego tuż przed świętami ludzie w popłochu napadają na wszelkie spożywczaki i robią zapasy, nie na dwa dni, ale na dwa miesiące. Tak na wszelki wypadek, jakby się te sklepy po świętach miały jednak nie otworzyć.

W Dubaju ludzie nie muszą robić tak żelaznych zapasów. W jakiekolwiek święta wszystkie sklepy, hipermarkety i centra handlowe, nie tylko są w ogóle otwarte, ale najczęściej są otwarte dłużej niż normalnie. Odnoszę wrażenie, że narodową świąteczną tradycją jest to właśnie robienie zakupów w centrach handlowych. Ludzie tam walą drzwiami i oknami, jakby na co dzień wszystkie były pozamykane.

Obawiam się, że gdyby w tym kraju, ktoś wpadł na pomysł i w święta albo chociaż w piątki (ichnia niedziela) nagle pozamykał wszystkie centra handlowe,  to nie doszłoby tylko do protestów. Tutaj nagle mogłaby wzrosnąć liczba zgonów, których głównym powodem byłaby nuda i zagubienie społeczeństwa.

Nam udało się w tym roku wymknąć na czas Eidów. Uciekliśmy do Omanu W nadziei, że tam będzie spokojniej. Planujemy oglądać żółwie w rezerwacie Ras al Jinz. Latem żółwie morskie, przypływają na wybrzeża Omanu aby złożyć tam jaja. W nocy gdy wychodzą  na plaże można je podziwiać. Także jedziemy zobaczyć co i jak.

Wybieramy się tam od 6 lat i jakoś tak, w kontekście ostatnich wydarzeń, poczuliśmy, że teraz albo nigdy.