Bezmyślność pasażerów, czyli kolejna seria niefortunnych pytań

Jednego mogę być w pewna. Pomysłów na posty raczej jeszcze dłuuugo mi nie zabranie. Bezmyślność pasażerów to niewyczerpywalne źródło inspiracji.

Właśnie wróciłam z Waszyngtonu. Lot z Dubaju do stolicy USA to minimum 13 godzin w jedną stronę. I wiecie co… po każdym sektorze* znalazł się geniusz, który był przekonany, że zaraz, od razu, mamy kolejny lot. A moim faworytem jest biznesmen, który wyszedł założenia, że operujemy od razu lot powrotny do Dubaju, czyli kolejne min. 12h.

Ja nie wiem jakie mity krążą w świecie o stewardessach. Ja nie wiem za jakich robotów Wy nas uważacie. Otóż pozwólcie, że zdradzę Wam ściśle tajną tajemnicę.

My też jesteśmy tylko ludźmi.

Okey, może i mamy większe pokłady cierpliwości i tolerancji na ludzką głupotę niż przeciętni śmiertelnicy. Ale tak jak zwyczajni ludzie, od czasu do czasu, musimy jeść i spać. No i przede wszystkim, nie samą pracą żyje człowiek. Może nie uwierzycie, ale my mamy mężów, żony, czasami nawet dzieci, w ekstremalnych przypadkach nawet wnuki. Nie mówiąc już o innych pasjach czy zainteresowaniach.

Wystarczy, że nasi pracodawcy czasami zapominają o tym. Ale Wy nie róbcie nam tego.  Błagam.

Ile trwa przeciętna zmiana?

W Europie standardowy dzień pracy trwa jakieś 8 godzin. W ekstremalnych warunkach są zmiany po 12. Nawet w Dubaju, który owiany jest niechlubną sławą kolebki współczesnego niewolnictwa, robotnicy pracują po 12 godzin na dobę.

Okey, wiem, że np. strażacy pracują w systemie 24h służby i 48h wolnego, ale to raczej nie jest tak, że całe te 24h biegają z gaśnicą, choć pewnie czasami się tak zdarza, w ekstremalnych sytuacjach. Okey, są jeszcze lekarze i ich absurdalnie długie dyżury, ale to jest tylko wyjątek potwierdzający regułę.

Zasadniczo po max kilkunastu godzinach w pracy macie w końcu wolne i możecie iść do domu. Dlaczego w takim razie tak często pasażerowie wychodzą z założenia, że po 14tu godzinach – samego tylko lotu – my będziemy pracować dalej?

Zdaję sobie sprawę, że ludzie mogą nie wiedzieć, że my na lotnisku musimy stawić się równie wcześnie jak pasażerowie. Mogą też nie wiedzieć, że mamy jeszcze jakieś obowiązki już po tym jak wszyscy opuszczą samolot. W różnych liniach jest ich mniej lub więcej, ale są. W różnych liniach inny jest też czas potrzebny na ich zrealizowanie. Ale na litość boską, tym razem sam lot trwał pond 13. Czy to nie wystarczy?

Może i mamy przerwy podczas takich lotów. Przerwy, na których mamy wyrko i możemy się przespać. Dzięki temu tak długie loty w ogóle mogą się odbywać, ale na prawdę uważacie, że te 2 – 3 godzinny wątpliwej jakości snu mają nam wystarczyć na całe 24h pracy? Ja nie wymagam wiedzy, ja tylko błagam o rozsadek.

Ja nie oczekuję też od nikogo empatii, czy litości i użalania się nad moim trudnym losem i ciężką, wielogodzinna pracą. Ale zdrowy rozsądek byłby w cenie.

Widząc jak załoga biega przez 14 godzin jak kot z pęcherzem, to w moim mniemaniu, sam pomysł, że będziemy biegać kolejne 14 godzin, jest nie tylko nieludzki, bezmyślny i dziwny. Zasadniczo to on powinien  wzbudzać poważne wątpliwości o bezpieczeństwo takiego lotu. Ale przecież kto by pamiętał, że praca stewardessy nie polega tylko na parzeniu kawy.

 

* Sektorami nazywamy potocznie lot w jedną stronę. A zawsze trzeba jeszcze wrócić do Dubaju więc każdy lot składa się przynajmniej z dwóch sektorów.