Jak policzyć 5%, czyli absurdy związane z VAT-em w Dubaju

Mija właśnie czwarty miesiąc odkąd w Dubaju i w całych Zjednoczonych Emiratach Arabskich wprowadzony został podatek VAT.

Wszyscy spodziewali się, że będzie wesoło, czytaj kłopotliwie i niezręcznie. Wszyscy też spodziewali się wzrostu cen, ale… . Jest coś czego nikt się nie spodziewał. Okazuje się, że obliczenie 5% z danej kwoty jest trudniejsze, niż ktokolwiek mógł w ogóle przypuszczać. Nawet kalkulatory już nie dają rady, chyba że te bardziej skomplikowane, naukowe.

CDA-Value-Added-Tax

Ach te procenty

Obliczanie procentów to jedna z tych kilku umiejętności, które wyniosłam z lekcji matematyki, i które faktycznie mi się w życiu przydały. W sumie, jak się nad tym zastanowić, to wychodzi na to, że dla mnie, praktyczna wiedza matematyczna skończyła się gdzieś w okolicach podstawówki.  Tego co wpajali mi później, przynajmniej ja, nigdy w życiu nie wykorzystałam. No może jeszcze jakieś podstawy geometrii, kiedyś coś, ale to by było na tyle.

Obecna sytuacja wykazała również, że wystarczy wprowadzić podatek VAT w tak wielonarodowym kraju jakim ją Emiraty, żeby zweryfikować skuteczność systemów edukacyjnych na całym świecie.

Ku mojemu  zdumieniu, tutejsi sprzedawcy mają zupełnie inne metody liczenia procentów niż te, które ja znam, których uczą w naszych szkołach. Metody, których tutaj się używa dają zupełnie inne wyniki. Znacznie wyższe, oczywiście.

Niestety jest również wiedzą tajemną i nie wielu ma do niej dostęp. Dlatego przedstawię Wam dwa zadania matematyczne, dosłownie z życia wzięta. Może pomożecie mi rozgryźć te tajemne metody liczenia procentów. Ze mnie żaden matematyk, ale chętnie zdobędę akurat tą wiedzę matematyczną.

a04-284x300

Z życia wzięte

Taka  sytuacja…

Zadanie 1.

Woda do tej pory kosztowała 1 dirhama (AED). Po wprowadzeniu podatku VAT 5 %, wg matematyki, którą ja znam, powinna kosztować 1.05 AED. Rzeczywistość wygląda jednak trochę inaczej i woda obecnie kosztuje 1,5 AED. Dlaczego?

Ja jestem nawet wstanie zrozumieć, że nie ma w lokalnej walucie monety o nominale 0,05. I rozumiem, że to może być powód, dla którego są zmuszeni zaokrąglić cenę w górę. Rozumiem, że jako konsument to ja muszę zapłacić ten podatek. Jak widzicie jestem bardzo wyrozumiała. Czego jednak wciąż nie rozumiem to skąd im się wzięła kwota 1,5. Najmniejszy dostępny nominał to 0,25.

Już pomijam fakt, że w tym kraju ceny, których fizycznie nie jesteś wstanie zapłacić są czymś najzupełniej normalnym.  Jeśli w sklepie mój rachunek ma końcówkę 0,20, a ja mam kaprys, żeby zapłacić gotówką, to właściwie nie wiem, czy kasjer skasuje mnie 0,25, czy zaokrągli w dół i odpuści mi te grosze (filsy, jeśli mam być dosłowna). Jeśli jednak moja końcówka wynosi 0,8 czy 0,9, to mogę być pewna, że dopłacę to co mi ostatnio podarowali. Oczywiście nikt nawet nie pyta Cie o zdanie.

Dlatego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam wszystkie kasjerki w Polsce, które przepraszają mnie, bo będą mi winne 1 gorsza. Kochane jesteście, że w ogóle o to pytacie!!

 

Zadanie 2

W restauracji Jacek do tej pory płacił za posiłek 75 AED. W nowym roku wprowadzono podatek VAT i cena powinna wzrosnąć o 5%. Dlaczego Jacek musiał ostatnio zapłacić 109 AED za dokładnie ten sam posiłek?

Zagadka, która wykracza po za moje umiejętności matematyczne. Tu chyba całkę, ktoś policzył prawda?

Wszelkie zakupy, gdzie cena i jej stosunek do VATu nie są z góry określone, wymagają teraz cierpliwości, której nie powstydzili by się nawet tybetańscy mnisi.  Ja nigdy nie umiałam się targować, nigdy nawet nie lubiłam się targować, a teraz …. skóra mi cierpnie na samą myśl. Teraz, tego rodzaju zakupy dostarczają dodatkowych emocji z pogranicza tragikomedii. Serce mi się kraja, a noż w kieszeni otwiera, gdy widzę w jaki sposób Ci ludzie doliczają VAT do każdej negocjowanej kwoty. Gdzie oni się tego nauczyli?

Taka o to sytuacja, tym razem z warsztatu samochodowego. Kupujemy części i sprzedawca doliczał VAT do ceny każdego jednego elementu. Na argument, że może dodać wszystko a potem policzyć od tej końcowej kwoty 5% i dopiero wtedy dodać, nie uwierzył nam i liczył dalej po swojemu.

 

A co na to państwo?

Władza szybko się zorientowała w sytuacji i już po kilku tygodniach powołali komisję, która ma tropić takie nadużycia i wyciągać konsekwencje. Może z czasem wpadną też na to, żeby uczyć procentów w lokalnych szkołach. Dajmy im jednak trochę czasu. Nie wszystko na raz.

A tak szczerze, to nie wiem ile musieliby mieć rąk do pracy, żeby sprawnie ogarnąć ten bałagan.

Pozdrawiamy z raju podatkowego!