Dubaj to państwo, miasto a może stolica?

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wczasy w Dubaju stały się ostatnio dość popularne. I super. Ciekawy region, piękna pogoda i zdecydowanie jest co oglądać.

Niestety, wielu z Was nawet nie zdaje sobie sprawy, że rzekome wakacje w Dubaju, do Dubaju mają dość daleko.

Nie wiem czy to biura podróży wprowadzają swoich klientów w błąd, czy może ludzka ignorancja jest tak potężna? Oba rozwiązania wydają mi się równie prawdopodobne.

 

W ramach sprostowania:

  1. Zjednoczone Emiraty Arabskie to nie tyko i wyłącznie Dubaj. Na państwo ZEA składa się 7 emiratów. Dubaj jest jednym z nich. Wszystkie emiraty są dość niezależne. Przypomina to trochę współpracę między poszczególnymi stanami USA. Niby tworzą jedno państwo, ale każdy ma swoje prawo i władzę itp.

 

Wydaje się Wam to oczywiste? Niestety, nie jest!

Kilka lat temu miałam przyjemność organizować finały WOŚP w Dubaju, z przyczyn nienależnych ode mnie musiałam to przerwać, ale o tym innym razem. Na początku stycznia, kiedy o WOŚP jest bardzo głośno i pisze się o nich wszędzie, w Internecie pojawiało się bardzo dużo informacji również na temat zagranicznych sztabów, w tym o nas. Jeden z takich artykułów wymieniał zagraniczne sztaby według państw w porządku alfabetycznym. Nasz sztab znalazł się zarówno pod literką D jak Dubaj, jak i Z jak Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Może się czepiam, może to był tylko zwykły błąd, a może nie?

Kilka razy usłyszałam sugestie, że Dubaj to państwo. A na mój komentarz, że to bzdura widziałam wielkie zdziwienie. Pocieszam się, że nie byli to tylko Polacy.

 

  1. Dubaj jest równocześnie miastem i emiratem. Jest też najbardziej znanym spośród wszystkich Emiratów. Jednak NIE jest i nigdy nie był stolicą!

 

Mowę mi odjęło, gdy w polskim Newsweeku zobaczyłam reklamę lokalnej, czyli dubajskiej linii lotniczej, która wielkim napisem, zapraszała na wakacje w stolicy – Dubaju. Krew mnie zalała. Nie wiem kto to pościł do druku. A już w ogóle nie rozumiem, jakie cele marketingowe miała firma promując się w ten sposób. W moich oczach, wyszli na idiotów i nic więcej.

Niestety nie mam tej reklamy, ani nawet zdjęcia. Musicie mi uwierzyć na słowo. A może ktoś jeszcze ją widział?

Stolicą jest i raczej jeszcze dłuuugo będzie – Abu Dhabi. Po polsku tłumaczone jest jako Abu Zabi. Jeśli jakiś językoznawca wyjaśni mi dlaczego akurat tak to się tłumaczy, to będę bardzo wdzięczna.

Zastanawia mnie skąd się w ogóle biorą takie bajki o stolicach. Nie tylko Dubaj jest ich bohaterem. Mam nadzieję, że wiecie, że stolicą Australii wcale nie jest Sydney!!

 

  1. ZEA to mały kraj i dobrze skomunikowany. I tak, zgadza się, że wszędzie jest stosunkowo blisko, ale w dalszym ciągu Dubaj, to Dubaj. Wakacje w Abu Dhabi, albo w Ras al Khaimah to nie są wakacje w Dubaju.

 

Wiele razy kontaktowali się ze mną znajomi znajomych, którzy wyjechali na super wczasy w Dubaju. I była akacja ratunku, bo na miejscu okazało się, że Dubaj to raptem jednodniowa wycieczka fakultatywna. Wszyscy dali się skusić na rewelacyjne oferty i owszem lądowali w cudnych hotelach, ale zamknięci w nich i to na totalnym zadupiu.

Ja nie twierdzę, że te resorty są złe. Nie twierdzę też, że w innych emiratach nie ma co robić. Bo jest. Nie oszukujmy się jednak. Atrakcji jest tam zdecydowanie mniej niż w samym Dubaju. Są to też zupełnie inne rozrywki i miejsca. Prawda jest też taka, że poza Abu Dhabi ,ewentualnie Fujeirah i Sharjah, pozostałe emiraty są dość daleko w tyle jeśli chodzi o rozwój i poziom infrastruktury również tej turystycznej. W oczywisty sposób wpływa to na cenę hoteli, a co za tym idzie, atrakcyjność ofert.

 

W dzisiejszych czasach, Internet naprawdę wie chyba wszystko, dlatego ciężko mi znaleźć usprawiedliwienie dla takiej ignorancji. Wychodzę z założenia, że wszyscy Ci, którzy wybierają się na wczasy do Dubaju to mają też dostęp do tej kopalni wiedzy jaką jest Internet. W dzisiejszych czasach jest tyle narzędzi, za pomocą  których można wiele rzeczy zweryfikować. Nie musicie zdobywać wiedzy godnej zawodowego przewodnika, ale te trzy punkty to chyba nie jest jakaś wyszukana wiedza, dostępna tylko dla wtajemniczonych? Mylę się?