Nasza pasja do samolotów, taka sama a jednak zupełnie inna

Pasja w życiu jest najważniejsza. Brzmi banalnie? W sumie trochę, ale w banałach jest duża siła i wiele prawdy. Dla mnie, dla nas, taką pasją stała się awiacja. Dowcip polega na tym, że choć i ja, i Mateusz deklarujemy zainteresowanie samolotami i lataniem, to nie da się ukryć, że zupełnie co innego nas w tej awiacji kręci.

Co ja widzę w samolotach?

Ja temat samolotów zaczęłam zgłębiać stosunkowo niedawno. Weszłam w ten świat dopiero gdy zaczęłam spotykać z Mateuszem. Wtedy zaczęłam go powoli poznawać i tak poznaję do dziś. Co rusz z innej strony. Nie da się ukryć, że wkręcam się w ten świat coraz bardziej. Jestem idealnym przykładem na to, że samoloty to przypadłość bardzo zaraźliwa.

Prawda jest jednak taka, że dla mnie awiacja to nie samoloty, ich stan techniczny, pogoda, nawigacja, czy marzenia o byciu pilotem. Dla mnie awiacja to ludzie, biznes, podróże i fotografia. Dla mnie awiacja to spoiwo pozwalające mi odnaleźć się i połączyć wszystkie moje pasje w jedną spójna całość.

Dzięki awiacji znalazłam wreszcie odpowiedni temat, o którym chcę pisać, i który uwielbiam fotografować. Dzięki temu co robię i jak żyję, odnalazłam wspólny mianownik, dla większości moich pozostałych fascynacji.  Od zawsze interesują mnie ludzie. Zarówno pod kątem psychologicznym, jak i kulturowym. A gdzie jak nie w samolocie, można się o ludziach dowiedzieć najwięcej? W ogóle ludzie których spotykam i miejsca do których latam, sprawiają, że moja ciekawość świata jest powoli zaspokajana. Doświadczania, które zbieram i miejsca, które odwiedzam dają mi niesamowite przeżycia i możliwości. Mogę śmiało stwierdzić, że dzięki awiacji się realizuję. W ten czy inny sposób, ale prędzej czy później awiacja pojawia się w tle wszystkiego co robię. Niezależnie od tego jak odległe wydają się moje zainteresowania, ani jak bardzo próbuję uciec, w końcu kiedyś wszystkie zajawki spotykają się w samolocie.

 

Co Mateusz widzi w samolotach?

13781963_1749838805233192_1556598085228550513_n

Mateusz zupełnie inaczej postrzega samoloty. Dla niego świat poza awiacją, i ewentualnie rowerami, mógłby nie istnieć. Tu nie ma co się rozpisywać. Jeśli Mateusz miałby do wyboru rozebraną długonogą blondynkę i przelatujący samolot, jestem zupełnie spokojna, że wybrałby samolot. Jeśli Mateusz ogląda coś na YouTubie, albo na Facebooku, to na pewno ma to związek z samolotami. Jeśli idąc ulicą on nagle się na coś zagapił, to pewnie właśnie tam przeleciał samolot. Ja tego nie zauważyłam, ale on na pewno już wie jaki to był model. Jeśli ma przy sobie telefon to na pewno też wie już jaka to linia i gdzie leci. Nikt, kto go zna, nie zdziwił się, gdy wyszło na jaw, że robi licencję pilota. To była oczywista kolej rzeczy. Facet od zawsze żył i pracował w otoczeniu samolotów. Świata poza nimi nie widzi.

15826872_1845309502380502_6222345335812926_n

 

Odkąd posmakował pilotowania, jest tylko gorzej. Gdy nie polata dłużej niż miesiąc robi się nerwowy. Jak dla mnie to ma wtedy podręcznikowe objawy odstawienia. A niech się trafi, że poleci do Warszawy na latanie, a pogody nie będzie. Klękajcie narody, koniec świata jest bliski.

Ostatecznie, trochę mu się nie dziwię, to na prawdę wkręca, choć ja nie potrafię oddać się temu tak bez reszty. Zbyt wiele innych rzeczy mnie fascynuje. Inna kwestia, że ja na pilota bym się nie nadawała, potrafię się zgubić idąc dookoła Pałacu Kultury. Na szczęście wydaje mi się, że to chyba dobrze. 1. Nasz budżet ledwo dźwiga jedną licencję, a po 2. Jeśli kiedyś uda nam się mieć jakieś dzieci, to chociaż jedno z rodziców będzie stąpać po ziemi. A przynajmniej plan jest, że do tego czasu już tak będzie.

Morał z tej historii jest taki, że kto z kim przystaje, takim się staje. Nie da się też zaprzeczyć, że awiacja zaraża i to bardzo. Nie wiem co w tym jest, co tak przyciąga ludzi…  a może jednak wiem…

WSZYSTKO !!

91b283b856a675d85cf023b8eac332cd