8 „błyskotliwych” pytań, które zadali mi ostatnio pasażerowie

Latam już od prawie 5ciu lat, a ludzie wciąż mnie zaskakują. Właściwie za każdym razem, gdy przejdzie mi przez myśl, że już nic nie jest wstanie mnie zaskoczyć, dzieje się coś co sprowadza mnie brutalnie na ziemię. Ale nie mogę sprzedać Wam wszystkich historii na raz, wyszłaby z tego książka, a nie post. Zacznę powoli i stopniowo wprowadzać Was w temat.

Nie mam racjonalnego wytłumaczenia dla wielu rzeczy, które dzieją się na pokładzie samolotu, a w szczególności, dla  zachowania niektórych ludzi, ich pomysłowości, lekkomyślności i absurdalnych oczekiwań. Tych osiem pytań to tylko wstęp do bajek, raptem kilka smaczków z mojej codzienności. Nie wiem co agencje i pośrednicy opowiadają ludziom o naszych liniach, ale oczekiwania mają wysokie, a pomysły wręcz absurdalne.

Tą listę stworzyłam z bieżącego materiału. Nie musiałam zbyt długo robić notatek. A ostatnie trzy pytania są moje ulubione.

1. Gdzie jest meczet?

Ja rozumiem, że jesteśmy linią pochodzącą z kraju islamskiego. A nasze samoloty są duże i mogą dawać mylne wrażenie, ale żeby oczekiwać, że mamy meczet na pokładzie?! Ja rozumiem pokój do modlitwy, w ogóle jakieś miejsce do modlitwy, ale meczet?

Zostaliśmy wyczuleni na modlących się muzułmanów i często pomagamy zorganizować im kawałek podłogi, aby mogli rozłożyć swój dywanik. To jest dla mnie normalne, ale tylko raz ktoś zapytał mnie o meczet. Gdyby chociaż to pytanie pochodziło od kogoś kto faktycznie chciał się modlić… Gość, który mi je zadał zachowywał się jak turysta, który poluje na atrakcje. Sposób w jaki zadał to pytanie sugerował raczej nastawienie w stylu: Skoro macie to i tamo to meczet też na pewno macie. Otóż, nie mamy.

2. Gdzie macie linkę do suszenia prania?

Kto mógł zadać to pytanie?! Oczywiście, że mamuśka, której dziecko się ufajdoliło. Staram się być wyrozumiała dla rodziców podróżujących z dziećmi, ale ich bezmyślność to temat na osobnego posta. I uprzedzam ponowne zapytanie – nie mamy linek na pranie, nawet w pierwszej klasie. To nie hotel, choć chwilami, niektórym się myli.

Najśmieszniejsze, że Ci ludzie nie zapytali czy mamy to i tamto, tylko gdzie to mamy. Jakby wyszyli z założenia, że mamy na pewno. Kto im takie rzeczy naopowiadał?

3. Czy serwujecie McDonald’s?

Pewnie! McDonald’s, KFC i Burger Kinga, co chcesz i kiedy chcesz. Poważnie?! Gdyby jeszcze to pytanie zadało mi dziecko, ale nie, to był dorosły człowiek, na dodatek zupełnie poważny.

4. Czy możecie mi zamówić pizzę?

To pytanie to historia jednej z moich koleżanek. Facet poprosił ją o zamówienie mu pizzy i biedna dziewczyna nie wytrzymała. Z kamienną twarzą zapytała go czy chciałaby ją mieć podaną do samolotu czy czekającą na lotnisku. Gość, pasażer klasy ekonomicznej (nikomu nie ujmując), uznał, że wystarczy jak będzie na niego czekała na lotnisku.  Dziewczyna wzięła jego pilota od telewizora, który jest też telefonem i można z niego zadzwonić na zewnątrz. Udała, że dzwoni i zamówiła mu pizze. Mina gościa, gdy zorientował się, że laska zrobiła go w jajo, bo na lotnisku, nie czekała na niego pizza… musiała być bezcenna. Niestety, nie było nam dane zobaczyć. A dziewczyna, no cóż, pewnie już nie pracuje.

Ja zostałam ostatnio zapytana czy podajemy pizze. O ile wtedy ten człowiek miał na myśli okrągłą pizzę z pieca, to mam dla niego usprawiedliwienie. Czasami  nam się zdarza serwować pizzę. Na niektórych lotach rozdajemy pasażerom, po kawałku mrożonej Margarity, jako małą przekąskę. Uznajmy więc, że mógł się gość pomylić.

5. Czy w bułce jest jajko?

No dobra, to jest może trochę wredne, bo pytanie samo w sobie ma sens, ale skąd ja mam to wiedzieć?! Jeśli podają Ci bułkę, zapakowaną hermetycznie, w dodatku jest ona elementem aranżacji tacki, którą wyciągam z wózka już przygotowaną. To co sprawia, że ludzie myślą, że ja wiem jaki jest skład tej bułki?? Litości. Ja jestem stewardessą, nie piekarzem.

A teraz moje 3 ulubione:

6. Czy macie dla mnie bieliznę?

Któregoś dnia podeszła do mnie dziewuszka, na oko jakieś 20 lat i zapytała, dosłownie: Czy mamy dla niej nową bieliznę. Myślałam, że źle zrozumiałam, więc zaczęłam dopytywać co ma na myśli. Ona do mnie, piękną angielszczyzną, że dostała okres i potrzebuje świeżej bielizny. Jestem kobietą, wiem, co to znaczy dostać okres w nieodpowiednim momencie, ale… skąd pomysł, że mamy bieliznę?! Upewniłam się dwa razy, że nie chodziło jej o podpaski, a na koniec i tak odesłałam ją do łazienki i pokazałam gdzie je może znaleźć bo tylko tyle mogłam jej zaoferować. Moim zdaniem to i tak już dużo. Nie wiem na co ona liczyła, może miałam jej swoje oddać?

7. Czy ten sok ( wskazanie palcem na szklankę soku pomarańczowego) jest wegetariański?

Tu chyba nie potrzeba żadnego komentarza… Nie trzeba być dietetykiem, znawcą, żeby wiedzieć, że sok owocowy, raczej nie zawiera mięsa ani żadnych produktów zwierzęcych… to jest sok jak sama nazwa wskazuje pomarańczowy…

8. Gdzie wy to tutaj gotujecie?

Najgorsze, że to pytanie zdał mi nasz rodak. Dopytywałam go co ma na myśli, nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Niestety, ale on na prawdę miał na myśli prawdziwą kuchnię. Był zaskoczony jak go sprowadziłam na ziemię. Jeśli ktoś z Was też myśli, że w samolotach mamy jakieś wielkie, ukryte kuchnie, w których jesteśmy wstanie ugotować od początku posiłki dla 300 i więcej ludzi, to muszę was rozczarować. Owszem one wjeżdżają ciepłe na wasze stoliki, ale my je dostajemy gotowe i zamrożone. Jedyne co mamy to piekarniki, w których je podgrzewamy. Kuchnia to jedno, ale czas. Kiedy niby mielibyśmy to gotować? Niektóre linie chwalą się szefami kuchni wśród swojej załogi, ale nie sądzę, żeby ich rola znacznie się różniła od zadań naszego operatora kuchni, czyli zapakować mrożonki, wypakować ciepłe i zapakować na wózki. Tyle.

 

Od jakiegoś czasu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ludzie wsiadając do samolotu dostają małpiego rozumu. Nie wiem tylko z czego to wynika. Może ze względów bezpieczeństwa wolą nie zabierać rozumu ze sobą. Tak na wszelki wypadek. A może w chwili gdy słyszą proszę wyłączyć telefony lub przełączyć je na tryb samolotowy z rozpędu wyłączają tez rozum?