„To ja Malala”, czyli jak oczywiste wcale nie jest takie oczywiste

Pochodzimy z kraju i regionu, w którym analfabetyzm praktycznie nie ma prawa istnieć. W Polsce jest obowiązek nauki dla wszystkich, niezależnie od płci czy majętności. Jeśli któryś z rodziców nawali, zapomni, to państwo dobierze mu się do skóry. W całej Europie sytuacja wygląda podobnie. W niektórych krajach, takich jak np. Holandia, rodzice nie mogą zabrać dziecka na wakacje podczas gdy powinno być w szkole. Grozi im za to kara nawet kara pozbawienie wolności. No cóż, gdyby tak było w Polsce, to moi rodzice kilka razy odsiadywali by podwójną karę, za mnie i za moją siostrę.

Dorastając w kraju taki jak nasz, gdzie umiejętność czytania i pisania jest powszechna, przez co wydaje się oczywista, często nie bierzemy pod uwagę, jak cenne są to umiejętności. Książka To ja Malala otworzyła mi oczy na moją ignorancję. Teoretycznie zdawałam sobie sprawę, że w wielu krajach analfabetyzm jest sporym problemem, ale byłam zupełnie ślepa na fakt, że mam z tym do czynienia na co dzień.

Jak książka otworzyła mi oczy?

Malala w pewnym momencie książki opisuje swój pierwszy przelot chyba z Peszewaru, (a może to było Lahore – nie pamiętam teraz dokładnie) Wiem jednak na pewno, że leciała do Karachi. Dziewczynka opisuje, jak wielu różnych ludzi spotkała na pokładzie samolotu i jak wielu z nich było zagubionych. Nie byli wstanie odnaleźć swoich siedzeń bo… nie umieli ani czytać ani pisać. Nie potrafili przeczytać tego co mają napisane na bilecie, a tym bardziej powiązać tych informacji  z oznaczeniami nad siedzeniami. Dla nich to były nic nie znaczące symbole.

Ten opis uderzył mnie niesamowicie. Dokładnie taką sytuację, widzę bardzo często w pracy. Nie zliczę Wam teraz ile razy zirytowałam się na robotników z Pakistanu, Bangladeszu czy Indii, którzy bardzo często błądzą po samolocie, albo siadają gdzie popadnie.  Zabrzmi to idiotycznie, ale nigdy mi nie przyszło mi do głowy, że oni nie potrafią znaleźć swojego miejsca, bo… nie są wstanie przeczytać oznaczeń i treści z biletu. Wydawało mi się zawsze, że to raczej kwestia braku obycia i doświadczenia w lataniu. Tłumaczyłam sobie, że pewnie nie wiedzą gdzie szukać napisów i oznaczeń, dlatego mylą informacje na bilecie. Wszelkie próby wytłumaczenia im co i jak kończyły się zawsze fiaskiem, ale tu też znalazłam sobie rewelacyjne wyjaśnienie. Winą za to obarczałam barierę językową. Proste i jakże sensowne. Umiejętność czytania jest dla mnie tak oczywista, że zupełnie nie przyszło mi do głowy szukać innych powodów. Dla mnie czytanie i pisanie jest jak jedzenie i oddychanie – oczywiste i elementarne.

3c2198b49cba7577f597f1c0858ab24d

„Kiedy cały świat milczy wtedy nawet jeden głos staje się potężny”

Czy Ty to doceniasz?

Malala już jako mała dziewczynka w pełni poświęciła się walce o prawa, które w naszym kraju są oczywiste, a dla niektórych wręcz irytujące i uciążliwe. Ilu z Was klęło jak musiało iść do szkoły?  A ilu wagarowało? Ile razy pytaliście: po co ja mam się tego uczyć? Przecież to mi się w życiu nie przyda. Malala walczy o prawo kobiet do edukacji, bo niektórzy marzą o takich problemach.

Dużo się słyszy i ogląda w telewizji o trudnościach niektórych państw z zapewnieniem edukacji swoim obywatelom, ale czy tak na prawdę w ogóle myślisz o tym? Zastanawiałeś się kiedyś jak wyglądałoby Twoje życie gdybyś nie potrafił nic napisać ani przeczytać? Ilu rzeczy nie mógłbyś zrobić? Jak bardzo by Cię to ograniczało? Pewnie, tak jak ja do tej pory, nawet nie przyszło Ci to do głowy.

My, kobiety wychowane w Europie, traktujemy to prawo w dość oczywisty sposób. Ja osobiście nigdy nie patrzyłam na to jako na coś, o co można walczyć, a tym bardziej jak coś co stawia mnie w uprzywilejowanej pozycji. Okey, nie bez powodu robię kolejne studia i uczę się kolejnych języków, ale Malala nie walczy o tak daleko idące przywileje. Są miejsca na świecie, w których trzeba walczyć o takie podstawy jak umiejętność czytania i pisania. Ja czasami łapię się na tym, że oczekuje od kilkuletniego dziecka, które nie ma prawa jeszcze znać literek, że dany napis rozpozna, czyli przeczyta… a co dopiero od dorosłej osoby. Nie chodzi tutaj o liczenie całek czy recytowanie z pamięci Ody do radości. Tu chodzi o przeczytanie własnego nazwiska, własnych dokumentów, umiejętność podpisania się. Już nie mówię o napisaniu listu czy smsa. Bez znajomości liter i cyfr nie zapiszesz numeru w telefonie, nie przeczytasz ceny w sklepie. Memy bez umiejętności czytania też tracą sens, jak i cały Internet. Nie mówiąc już o przeczytaniu otaczających Cie bilbordów, sloganów, szyldów czy miejsc w samolocie. Za cokolwiek się w życiu nie zabierzesz, prędzej czy później musisz coś przeczytać, napisać albo policzyć. O ile nasze życie jest łatwiejsze, tylko dlatego, że potrafimy to zrobić.

Moja siostra, gdy ukończyła pierwszą klasę stwierdziła, że szkoła już nie jest jej potrzebna. Uznała, że skoro umie już czytać i pisać, to szkoła nie jest jej wstanie już niczego nauczyć.  Teraz te słowa nabrały dla mnie trochę innego znaczenia. Dziewczyna musiała się, niestety, pogodzić z losem w efekcie tego kończy właśnie studia magisterskie. Na szczęście ona musiała się uczyć dalej, czy tego chciała czy nie. Wszyscy  dookoła musieli się uczyć, to nie było nic nadzwyczajnego. Zawsze byłam ambitna, czasami aż za bardzo, ale dopiero teraz rozumiem jakie edukacja daje możliwości, szczególnie ta zupełnie podstawowa. Dopiero teraz zaczęłam dostrzegać jaki dostaliśmy przywilej, wyróżnienie. Szczególnie w tak młodym wieku, w jakim jest Malala, zupełnie tego nie widziałam w ten sposób. Kolejne fakultety, czy języki to owszem jest wyróżnienie, ale tak podstawowe kwestie jak czytanie i pisanie, już nie. Przynajmniej tak mi się do niedawna wydawało. Dla nas wszystkich są to umiejętności oczywiste i bierzemy je za pewnik, a jednak pewnikiem nie są. W każdym razie nie wszędzie.

quote-why-is-it-that-giving-guns-is-so-easy-but-giving-books-is-so-hard-malala-yousafzai-87-69-95

Dwie rzeczy, które kształcą najbardziej na świecie… podróże i literatura. I to nie musi być wcale Dostojewski, czy podręcznik do chemii. Może to być opowieść młodej dziewczyny, która chce dla swoich koleżanek tego co ja mam i zawsze miałam, czegoś co dla mnie jest oczywiste niczym oddychanie i czego do tej pory, tak na prawdę, nie doceniałam.