Nocne loty, czyli o tym jak nie da się oszukać natury

Człowiek został zaprojektowany do funkcjonowania w ciągu dnia. Wiele lat temu Edison pozwolił nam oszukać trochę ten system. Ale wynalezienie elektryczności, tylko  nieco wydłużyło nam godziny urzędowania.  W awiacji próbujemy oszukać Matkę Naturę na kilka sposobów. Ostatecznie człowiek został  stworzony, do chodzenia po ziemi, ewentualnie skakania po drzewach, ale na pewno nie latania.

Samoloty nie dość, że latają, to jeszcze robią to bardzo często w nocy. O ile maszyna jest na to przygotowana technicznie, to na szczęście, ciągle jeszcze, nie lata sama. A człowiekowi już trudniej oszukać naturę i fakt, że w nocy normalni ludzie śpią.

Nocny Rijad i Kochi…

Ostatnio miałam, wątpliwą, przyjemność zrobić dwa urocze nocne loty. Jeden do stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadu, a drugi do Kochi w Indiach. Do Arabii Saudyjskiej nie miałam daleko. Raptem około 1,5 godziny w jedną stronę, jednak Kochi to już inna sprawa – 3,5 godziny w jedną stronę. Haczyk polegał na tym, że oba loty wylatywały około 1 – 3 w nocy i operowałam je w kolejne po sobie noce.

Czasami operuje nocne loty, ale nie pamiętam, kiedy ostatni raz, miałam dwie takie nocki, jedna po drugiej. Na dodatek ten gorszy lot, pod względem godzinowym, miałam jako drugi. Zupełnie nie miałam pomysłu jak się do tego przygotować.

Loty, które tak jak Rijad, odlatują w środku nocy, ale są krótkie, więc wracamy w godzinach porannych (najpóźniej do 9) –  jeszcze da się przeżyć. Ale na lot do Kochi stawić się musiałam przed 1.00, a planowy powrót był dopiero koło 13. A to i tak jeszcze nie jest  najbardziej ekstremalny przykład.

Taką nockę jak mój Rijad, to od czasu do czasu można zarwać. Prawie jak dobra impreza, z tą drobną różnicą, że nie wracasz z niej spłukany i następnego dnia nie masz kaca. Wracasz do domu koło 8- 9 i kładziesz się spać. Pośpisz do 12 – 15 i całe popołudnie masz dla siebie. Ale co zrobić jak wracasz do domu dopiero o 15? Przecież jak położysz się spać to całą noc będziesz urzędować, a następnego dnia masz np. na 8.

Jak się przygotować do takiego lotu?

Ja, z uporem maniaka, staram się spać przed nocnymi lotami. Szczególnie jak wylatują, dosłownie, w środku nocy. Niestety nie jest to łatwe. Aby pospać przed Rijadem musiałam to skrupulatnie zaplanować. Chciałam kimnąć minimum te 3h, więc o 19 musiałam już być w łóżku. Niestety, etap chodzenia spać po dobranocce mam już dawno za sobą, więc wymagało to wstania o 5 rano i zero kawy od wczesnego popołudnia. Nie ma lekko. Na szczęście się udało i pospałam, ale nie zawsze tak jest. Często po prostu przewalam się w łóżku aż zadzwoni budzik .

Próbowałam oszukać system…

Rijad jakoś przeżyłam. W drodze do domu rozkminiałam jak tu oszukać system. Ile pospać, żeby usnąć przed Kochi. W rezultacie tym razem spróbowałam czegoś zupełnie dla mnie nowego – nie poszłam w ogóle spać po locie. Do tej pory takich rozwiązań w ogóle nie brałam pod uwagę. Jeśli mam do wyboru jeść i spać –  zawsze wybiorę spać. Praca nauczyła mnie, że sen jest wartością nadrzędną.

Wytrzymałam do 18. Zasnęłam od razu i pospałam  wspaniałych 6 godzin. Byłam w 7 niebie. Wydawało mi się, że oszukałam system i wreszcie nauczyłam się jak ogarniać nocne loty.

Otóż nic bardziej mylnego. Morale miałam wysokie, co już było sporym osiągnięciem, ale muliło mnie na locie tak  jak zawsze.Gdy tylko usiadłam odcinało mnie, jak na każdym innym, nocnym locie. 6 godzin snu jakby w ogóle nie pomogło.

… ale to system oszukał mnie…

Dodatkowo okazało się, że to jednak system znów  oszukał mnie. Wróciłam z Kochi i wytrzymałam do wieczora. Nawet rozegrałam – zwycięską dla mnie – partyjkę  Scrabbli, także nie było ze mną aż tak źle. W prawdzie strzeliłam sobie 30 minut powerfull nap, ale jakoś dałam radę do 21.

Następnego ranka chciałam się wreszcie wyspać. Miałam wolny dzień,  więc to miał być mój dzień na sen. Taaa, szkoda tylko, że obudziłam się przed Mateusza budzikiem nastawionym na 5.00… Nie byłam wyspana, ale zasnąć też nie mogłam. Mój wolny dzień, nagle zrobił się duużo  dłuższy niż normalnie. Przed 22 znów odpadłam, po to żeby następnego dnia znów mieć oczy jak 5 zł już o 6. Lubię wstawać rano, ale to już przesada. Aż się boje co będzie dalej.

Minęło prawie 5 lat, a ja dalej nie znoszę nocnych lotów. Nie lubię, nie umiem, NIEeeee. Natury nie oszukasz. A nawet jak myślisz, tak jak ja, że wreszcie Ci się to udało, to muszę Ci rozczarować. Ona zemści się na Tobie zanim zdążysz opić sukces. Marzę to tym, żeby się wreszcie wyspać, ale jakoś się nie zapowiada. Pocieszam się tym, że chyba wszystkie mamusie mnie w tej chwili świetnie rozumieją. Trening praktyczny przed macierzyństwem uważam za zaliczony. Korzystajcie póki możecie, śpijcie ile możecie, a najlepiej to wyśpijcie się za mnie.

Foto: Ryan McGuire

Foto