Co ostatnio nadaje sens mojej pracy?

Nie ma co ukrywać, że ostatnio najwięcej przyjemności dają mi spotkania rodzinne, a szczególnie te, gdzieś na świecie.

W październiku, na tym tle, miałam zaskakująco dużo takich okazji.

Relaksująca Malta z kuzynką i pięknymi widokami

Widoki na Malcie

Widoki na Malcie

20151012_181816_001

Podczas wrześniowego urlopu w Polsce, zgadałam się z kuzynką, że oni wybierają się na spontaniczny urlop na Maltę. Miałam już grafik na październik więc pole manewru miałam nie wielkie. Traf chciał, że była tam Malta. Od 3 lat, nigdy wcześniej nie dostałam tego rejsu.

Szybko sprawdziłam datę mojego lotu i okazało się, że oni będą tam dokładnie w tym samym czasie.

Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że już kilka razy próbowałam się z nimi spotkać gdzieś na świecie, m.in. we Wiedniu. Niestety, nigdy wcześniej się nie udało. A tym razem, bez żadnej celowej ingerencji z naszej strony, bez planowania i kombinowania. Boom, udało się.

Z siostrą w Budapeszcie

Zamek w Budapeszcie

Zamek w Budapeszcie

Jedynym, z góry zaplanowanym, spotkaniem w październiku, był zjazd rodzinny z moją siostrą w Budapeszcie, ale i tutaj trafiło się sporo ciekawych zbiegów okoliczności.

Zupełnie przypadkowo wybrałam datę tego spotkania. Musiałam to zaplanować ponad miesiąc wcześniej jak składałam prośby grafikowe. Mojej siostry jeszcze wtedy nawet nie było na Węgrzech.

Niestety, nasza praca ma to do siebie, że wiele rzezy trzeba planować z wyprzedzeniem, a i tak w ostatniej chwili może się coś wykoleić.

Dla mnie jedynym kryterium wyboru, były dni tygodnia. Zależało mi,  aby to był weekend, wtedy zazwyczaj studenci mają wolne. Poprosiłam o ten lot konkretnie na 24tego. Gwarancję, że go akurat wtedy dostanę miałam żadną. Zupełnie tez nie wzięłam pod uwagę, że akurat w ten weekend będą wybory i będziemy mogły pójść razem zagłosować.

20151024_160533

Knajpka z klimatem

Kolejnym całkiem fajnym zbiegiem okoliczności był fakt, że w przed dzień mojego przyjazdu do stolicy Węgier,  Wydział mojej siostry organizował wycieczkę do Budapesztu, dla swoich studentów z zagranicy. Dzięki temu ja miałam wyszkolonego przewodnika po tym mieście, a ona nie musiała specjalnie dla mnie telepać się z Szeged.

O mało co Londyn.

Dużo nie brakowało, a kolejną kuzynkę odwiedziłabym w Londynie. Oni z kolei wybrali się na wycieczkę do Londynu, podczas gdy ja miałam kilka dni wolnego.

Dlaczego nie wyszło?

Poszłam po rozum do głowy. Zaraz po powrocie z Budapesztu miałam lecieć turystycznie do Londynu. niestety połączenia mi nie sprzyjały. W efekcie pojawiłabym się w tym Lądku niecały dzień przed ich wyjazdem. Gdyby chociaż następnego dnia rano wyjeżdżali to pewnie bym się skusiła.

A na koniec z mężem w Budapeszcie

Zwieńczeniem tego, i tak  już rewelacyjnego miesiąca, był  wyjazd razem z Mateuszem, znów do Budapesztu. Ja operowałam lot, a Mateusz załapał się jako pasażer.

Zabrałam Mateusza w kilka sprawdzonych miejsc, gdzie zabrała mnie siostra – przewodnik.

Właściwie to Mateusz mnie zabrał, ja mu tylko powiedziałam gdzie mamy iść. Moja orientacja w terenie niestety pozostawia wiele do życzenia. Zwiedziliśmy też to czego nie zdążyłam zwiedzić z siostrzyczką.

A co najważniejsze zrelaksowaliśmy się i naładowaliśmy baterie.

IMG-20151031-WA0002