Leciałeś ostatnio Malesian Airline?

My tak, a dokładniej Mateusz. Możecie mnie nazwać wyrodna żoną, ale chęć spotkania się z nim była większa niż strach przez złą passą tej linii lotniczej. Nie było opcji, żeby zabrał się naszą linią, a jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

Plan na Kuala był banalny: Ja ląduje o 8.40 rano z Melbourne, a Mateusz przylatuje z Dubaju i spotykamy się w hotelu. Nic jednak nie okazało się tak łatwe i oczywiste.

Zacznijmy od tego, że skoro nasza linia nie miała wolnych miejsc. A jedyną inną linią, która na trasie Dubaj – Kuala oferuje połączenia bezpośrednie jest…. Malesian Airline. A ten pomysł już sam w sobie podnosił adrenalinę związaną z całym wyjazdem.

Mateuszowi, jednak było za mało wrażeń, wiec wybrał się na lotnisko bez paszportu. Na szczęście przy współpracy taksówkarza udało mu się obrócić do domu i jednak zdążyć na samolot.DSC_0698 DSC_0689

Na każdym lotnisku, na którym mamy zaplanowane nocowanie, podstawiany jest dla nas autobus, który ma nas zawieść do hotelu. Za zgoda Kapitana zazwyczaj nie ma problemu, żeby zabrać dodatkowych pasażerów do tego autobusu. One są najczęściej na tyle duże, że jedna osoba w tą czy w druga nie robi dużej różnicy. Najczęściej są to właśnie krewni i znajomi, którzy jadą z nami na taki wypad.

Jednak ta uprzejmość, nie dotyczy Kuala. Nie wiem, jakie służby są za to odpowiedzialne, ale w Kuala mamy zakaz zabierania dodatkowych pasażerów. Są za to wysokie mandaty i wiele nieprzyjemności. Dlatego Mateusz musiał sam dostać się do naszego hotelu. Lądował, przed nami więc miał na nas poczekać w hotelu.

Ze względu na odbywające się wyścigi Formuły 1 na torze w Malezji na pierwszym locie do Kuala Lumpur, zmienili nam hotel. Dowiadywałam się, jak będzie w drodze powrotnej. Powiedziano mi, że mamy mieć dokładnie ten samo hotel. Szkoda tylko, że jak dotarliśmy do autobusu to kierowca radośnie nam oświadczył, że już dzisiaj wracamy do starego hotelu. Nie mogłam w to uwierzyć. Mateusz napisał, że już czeka, ale…. W tym drugim hotelu.DSC_0694 DSC_0696 DSC_0688

Na szczęście mamy XXI wiek i erę telefonii komórkowej, zadzwoniłam do niego szybko, żeby łapał taksówkę i pojechał do tego drugiego hotelu. Oczywiście nie mogło być zbyt łatwo, nie odebrał od razu. Mieliśmy jakieś problemy techniczne. Dodało całej sytuacji dramaturgii. Cala załoga rechotała, że pewnie czeka na mnie i na ładowarkę do telefonu.

Nie da się ukryć, że wyszliśmy na tej zmianie na lepsze. Hotel, w którym zawsze nocujemy w KL, jest w samym centrum miasta, dlatego też na czas wyścigów nas przenieśli. Tor przechodzi dokładnie pod płotem naszego hotelu, a o ile wiem to F1 do cichych wydarzeń nie należy. Nie wspominając już o samym dojeździe do hotelu.