Da się odwiedzić Kuala Lumpur, Wiedeń, Warszawę i Oslo w tydzień?

Da się. Ostatnio trochę poniosła nas fantazja i postanowiliśmy z Mateuszem trochę zaszaleć. Nasze grafiki sprzyjały wspólnym podróżą na tyle, że w ciągu tygodnia planujemy zobaczyć wspólnie Kuala Lumpur, Wiedeń i Oslo.

Long story short. Wszystko zaczęło się od mojego służbowego wyjazdu do Kuala Lumpur – Melbourne – Kuala, w sumie 6 dni w podróży. Mateusz dołączył do mnie na drugie Kuala.

Zaraz potem, ja mam dwa dni wolnego, a Mateusz Wiedeń. No to dawaj. Tym razem ja się wczasuje, a Mateusz zarabia na nasz wyjazd.

Potem ja mam krótki Bahrajn, co owocuje popołudniem w domu. W sam raz, żebym mogła spakować się na służbową Warszawę i dalej na Oslo z przystankiem na obiadek u mamy. Wawke robię z koleżanką. A na miejscu planuję pozwiedzać ze Szwagierką. Mateusz w tym czasie siedzi w Dubaju, z przerwą na krótki, nocny rejs do Ammanu.

Jak tylko wracam z Wawki Mateusz wylatuje do Oslo, a że ja mam dni wolne… no to przecież nie będę sama w domu siedzieć. Żadne z nas, nie było jeszcze w Norwegii więc jest to kolejna propozycja nie do odrzucenia. Ja się ostatnio naczytałam, a właściwie nasłuchałam, norweskich kryminałów, więc nakręcona jestem na Oslo niesamowicie.

Na pewno wszyscy się ze mną zgodzicie, że z Oslo już nie daleko do Gdańska. Dlatego zamiast wracać z Mateuszem planuje zrobić sobie przystanek w Trójmieście i wpaść na obiad do mamy. Mam tam kilka interesów do zrobienia więc tym bardziej mi po drodze. Muszę jednak wrócić do Dubaju na tyle wcześnie, żeby jeszcze odpocząć przed moim 16 – to godzinnym rejsem do Seattle. Zamierzam tam spędzić urocze dwa dni. Mam nadzieję, że pogoda mi dopisze, tak jak w zeszłym miesiącu.

MAPA PODROZYWłaśnie w dużym skrócie opisałam Wam nasze ostatnie 3 tygodnie. Jak zmienię prace to chyba nie wsiądę do samolotu przez lata… No dobra, blefuje, ale ostatnio w domu jestem gościem. A do samolotu wsiadam jak do autobusu.
Musze przyznać, że jak na początku miesiąca planowałam te nasze wspólne wycieczki to nie zupełnie zdawałam sobie sprawę, że wszystko idzie ciurkiem. Albo nie chciałam sobie zdawać sprawy.

A teraz kiedy już napaliliśmy się na wszystkie wycieczki to ciężko odpuścić. Ostatecznie ninja nie może być miętka.