Niebezpieczna strona latania cz. 2

Kilka razy zdarzyło mi się być trochę dalej zagrożenia, ale wciąż na tyle blisko, że mnie to ruszyło. Nasz system grafikowy jest na tyle losowy, że każda sytuacja, która przydarza się moim kolegom z pracy mogła, równie dobrze, przydarzyć się mnie.

Tak było w Karachi, gdzie samolot naszych linii został bezpiecznie ewakuowany na drugą stronę lotniska. Niestety nasi pracownicy naziemni już nie mieli tyle szczęścia. Kilka osób zginęło. Nasza linia lata do Karachi pięć razy dziennie i wszystkie loty najczęściej są pełne. W Polskich mediach chyba nikt nawet nie wspominał o tym wydarzeniu, ale u nas było bardzo głośno o tym. Kilka faktów zostało pewnie podkolorowanych i już się pewnie nie dowiemy jak było na prawdę. Jedna z takich plotek mówi o tym, że terroryści mieli na celu dostać się również do naszego samolotu, jednak Kapitan w porę zareagował i przy pomocy obsługi naziemnej udało mu się zaparkować samolot z innej strony lotniska.

Poniżej macie dowody na to, że nie zmyślałam o całym tym wydarzeniu :.

http://www.bbc.com/news/world-asia-27758032

http://edition.cnn.com/2014/06/09/opinion/pakistan-karachi-gul-explainer/

Kolejnym takim niebezpiecznym miejscem jest Irak i loty do Bagdadu. Tutaj akurat nie nasza linia, ale spółka córka, została postrzelona. Nic nikomu się nie stało, ale dużo nie brakowało.

http://gulfnews.com/business/aviation/uae-airlines-suspend-flights-to-baghdad-1.1447313

Ja oczywiście, nie raz operowałam ten lot i raz trafiłam na pasażera, który twierdził, że jest szefem ochrony lotniska w Bagdadzie.To był Szkot wracający na urlop do swojego kraju. Z moją wrodzoną ciekawością nie omieszkałam podpytać go o bezpieczeństwo w Iraku i życie codzienne. Dopiero wtedy przyznał się czym się tam właściwie zajmuje. Według niego lotnisko w Bagdadzie jest najbezpieczniejszym miejscem w całym kraju. Każdy kto chce tam wejść najpierw musi się prześlizgnąć przez żołnierzy, potem policję a na koniec tzw. w Polsce SOL – istów, czyli Służbę Ochrony Lotniska. Nie specjalnie wpłynęło to na moje poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza, że dzień wcześniej była strzelanina niedaleko lotniska. Od czasu ataku na naszych kolegów,  przestrzeń powietrzna na Irakiem, podobnie jak nad Ukrainą, też jest zamknięta. Cały dowcip polega na tym, że nad Irakiem nie można latać, ale do Bagdadu owszem. Ktoś mi kiedyś tłumaczył, że omijamy na trasie najbardziej niebezpieczne miejsca, jednak zupełnie mnie to nie pocieszyło.

Podpytałam też mojego Szkota o, ja to nazywam, wywiad  naszej linii. Facet znał się na rzeczy więc zapytałam go wprost, jak to jest, że niektóre loty zawieszają po takich incydentach terrorystycznych, a inne nie. Karachi nigdy nie zostało na dłużej niż kilka dni, zwieszone. Ja, jak pewnie większość laików, wyszłam z założenia, że jak nie wiadomo  o co chodzi, to chodzi o kasę… otóż podobno wcale nie. Uśmiechnął się i pocieszył mnie, że nasze służby są całkiem do rzeczy i z pewnością nie ryzykowaliby życia załogi i pasażerów. Podobno rozróżnia się ataki, które są jednorazowymi incydentami i ataki, których powtórzenie się jest kwestią czasu. Karachi to był podobno jednorazowy incydent i wychodzi na to, że w Trypolisie nie.

Po incydencie na lotnisku w stolicy Libii, prawie natychmiast zostały wstrzymane loty wielu przewoźników. Wiele linii poniosło wtedy dość duże straty. My mieliśmy niesamowite szczęście. Do Trypolisu nie latamy codziennie i akurat tego dnia nas tam nie było. W przeciwnym razie jedna z naszych maszyn spłonęła by razem z innymi. Na tym lotnisku, nasza załoga ma również turnarounda więc strach się bać jakby się to mogło skończyć.Czy wszyscy zdołali by uciec z płonącego samolotu itd. Chyba lepiej się nie zastanawiać.

http://www.bbc.com/news/world-africa-31030384

11046106_855555357816712_1249682415_o

Trasa przelotu Dubaj – Bejrut

Ostatni lot do Damaszku odbył się chyba wieki temu, chodzi jedna plotka na jego temat. Podobno Kapitan tak był zdesperowany, żeby jak najszybciej się stamtąd zawijać, że nawet przyszedł pomóc sprzątać samolot. Wierzcie mi, mówię to z 3 letnim doświadczeniem, to się normalnie nie zdarza. Swoja droga fascynuje mnie ignorancja ludzi. Nasza linia nie zdecydowała się latać nad Syrią, szczególnie jeśli chodzi o Bejrut. Wydłuża to znacząco przelot, ale postawili na bezpieczeństwo. Niestety ludzie tego zupełnie nie rozumieją. Kilka razy robiłam Bejrut i nie pojmuję, jak Ci ludzie mogą mieć o coś takiego pretensje do linii lotniczej. Po takich tekstach ciśnie mi się tylko jeden komentarz na usta, przepraszam, że dbamy o Państwa bezpieczeństwo.. Niestety, nie mogę powiedzieć tego nikomu w twarz, a czasami aż się prosi. Inną kwestią  jest fakt, że Izrael w ogóle nie życzy sobie nikogo obcego na swoim niebie, szczególnie arabskiego pochodzenia. Co dodatkowo wydłuża czas lotu na trasie Dubaj – Bejrut. Wolność Tomku w swoim domku, choć pewnie wielu się ze mną nie zgodzi.