Niebezpieczna strona latania cz. 1

Cała sytuacja, która wydarzyła się ostatnio w Tunezji, skłoniła mnie do refleksji. Wpływa to na człowieka, w szczególny sposób, jak Twój mąż jest właśnie w Algierii, która na wszystkich mapkach MSZ, wali po oczach na czerwono, podobnie jak Tunezja.

Na szczęście Mateusz już wrócił cały i zdrowy, ale nie da się ukryć, że takie bliskie zagrożenie daje do myślenia. Zwłaszcza, że to nie pierwszy raz….

Linie lotnicze, podobnie jak biura podróży muszą kontrolować niebezpieczne regiony świata. Na pewnScan0001o nasza, ale przypuszczam, że każda większa linia ma swoje służby, które kontrolują takie miejsca. O ile dla biur podróży jest to dość uproszczone, bo w zasadzie, jeśli jest na prawdę niebezpiecznie, to oferty wakacji i tak się nie sprzedają. Chyba, że tak jak w Tunezji, niebezpieczeństwo jest niedoceniane, ale to wyjątkowa sytuacja.

W przypadku linii lotniczych klientami są nie tylko turyści ale przede wszystkim lokalna ludność, która np. wraca odwiedzić rodzinę, ale też biznesmeni. Nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, ale ludzie np. w Pakistanie czy Bagdadzie próbują tam żyć normalnie. Oczywiście nie wszędzie się da, tak jest np. w Syrii, gdzie trwa regularna wojna. Jednak na terenach, gdzie jest choć trochę spokojniej, ludzie usiłują zachować choć pozory normalności. Nasza linia lotnicza lata zarówno do Pakistanu, jak i Kabulu, Bagdadu,do niedawna lataliśmy też do Kijowa,Trypolisu w Libii i Damaszku w Syrii.

Nasza praca jest podzielona na dwa rodzaje lotów, tzn layovery i turnaroundy,. Layover, to lot powyżej 5h, gdzie firma ma obowiązek zapewnić nam nocowanie. Najczęściej 24h. Natomiast turnaroundy to loty, które są na tyle blisko, że przepisy nie wymagają od przewoźnika,zapewnienia załodze wypoczynku. W praktyce oznacza to, że wracamy do Dubaju bezpośrednio po posprzątaniu samolotu i zapakowaniu nowych pasażerów. Łatwo się domyślić, które loty są preferowane przez załogę, oczywiście layovery.

Scan0002Jeśli dany kierunek jest layoverem, firma ma dodatkowy kłopot: musi zapewnić swoim pracownikom bezpieczeństwo. Teoretycznie w swoim wolnym czasie możemy robić co chcemy, ale nie wszędzie tak jest. W niektórych miejscach jak np Ruanda, firma zapewnia załodze zamknięty kurort, ze wskazaniem, żeby go nie opuszczać. Jednak z takimi miejscami jak Kijów, już nie było tak łatwo. Nasz hotel podobno znajdował się w centrum miasta więc po pierwszych doniesieniach z Majdanu, nasz lot do Kijowa, lekko naginając przepisy, stał się turnaroundem. Długo to jednak nie trwało i lot został zupełnie zawieszony – do odwołania. Trzeba też dodać, że był to świeżo otwarty nowy kierunek naszej linii. Po zestrzeleniu MH 17 Malesian Airlines cała przestrzeń powietrzna nad Ukrainą została zamknięta. Traf chciał, że dokładnie tego dnia my też byliśmy nad Ukrainą, wracaliśmy właśnie z Warszawy. Pisałam o tym wtedy tak:

Niestety Warszawka miała też smutny kontekst. Po wylądowaniu w Dubaju, wiozłam wtedy swojego męża jako pasażera, dostaliśmy wiadomość o tym co się stało z lotem MH 17 Malesian Airlines. Jeszcze nie wyszliśmy z samolotu jak pierwsze informacje do nas doleciały. Wszyscy aż usiedliśmy. Ruszył nas nie tylko fakt, że nasi koledzy po fachu zginęli, że znów Malesian, ale przede wszystkim zaparło nam dech w piersiach, bo MY właśnie lecieliśmy nad Ukrainą. Nasz kapitan przyznał potem, że przez moment nawet obok tamtego rejsu. To mogliśmy być my. Dopiero później na podstawie własnego dochodzenia, doszłam do tego, że owszem lecieliśmy na Ukrainą, ale nie nad tą częścią, która stanowi największe zagrożenie. Nie zmienia to jednak emocji, które temu towarzyszą.

Nasza linia lotnicza, po tym wydarzeniu, ze skutkiem natychmiastowym, zawiesiła loty do Kijowa a wszelkie rejsy, które choćby w najmniejszym stopniu zahaczały o Ukrainę, zmieniły trasę.

Świat jest niebezpiecznym miejscem, mam jeszcze kilka innych mrożących krew w żyłach historii, które dzięki Bogu nie stały się moim udziałem. Przypomina mi to jednak o niebezpieczeństwie jakie niesie ze sobą nasza praca i uczy mnie wdzięczności i pokory.

W Tunisie i Algierii też, ciągle jeszcze, mamy layovery. Pytanie jak długo.

Reszta kierunków to szybkie i krótkie rejsy, nie mniej jednak w pozostałych miejscach lotniska i samoloty stają się celem terrorystów, ale o tym opowiem Wam w czwartek.