Jet lag w pełnej krasie

jet lag1

To nie mój rysunek, ale idealnie odzwierciedla to jak się czuję.

Pozdrawiam z Seattle – mój pierwszy lot w nowym roku. W zasadzie cały styczniowy grafik, w dużej mierze, bazuje na lotach do Stanów, oznacza to więc, że w najbliższym czasie moim wiernym towarzyszem i najlepszym przyjacielem będzie jet lag.

W zasadzie już mnie dopadł. Jestem właśnie w Seattle, jest 6ta nad ranem a ja od 2giej nie śpię. Po 14to godzinnym rejsie, dotarłam do hotelu i padłam na twarz. Wstać musiałam po 6tej rano, a do hotelu dopadłam o 3ciej w nocy.

keep-calm-and-get-used-to-the-jet-lag

Nic dodać, nic ująć

Jest tylko mały haczyk. 3cia nad ranem była w Dubaju. W Seattle była 15. Zmęczenie było silniejsze ode mnie. Usnęłam nawet nie wiem kiedy.

Po 21 obudził mnie wibrujący telefon, to Mateusz wrócił z Zimbabwe i masowo wysyłał do mnie wiadomości na whatsappie. W sumie dobrze się stało bo zeszłam sobie na sałatkę do baru, ale 23 byłam znów w łóżku. Ucieszyłam się nawet, jak zaczęło mnie mulić. Niestety pospałam tylko do 2. Ten dzień zapowiada się bardzo dłuuuugi…